Koparka wjeżdża w tunel i znika w mroku — a ty wciśnięty w czeluść ekranu, obsypywany spadającymi blokami, masz może dwie sekundy, żeby się odsunąć. To były arkady w 1983 roku na IBM PC, kiedy większość programów wyglądała jak formularz z banku.

Digger to zwyczajna koncepcja: sterowana koparka pcha się przez labirynt tuneli, zbiera klejnoty, ucieka przed wrogami. Wszystko kwestia czasu i geometrii — ekran to pole bitwy, gdzie każdy ruch liczył się na piksele. Windmill Software nie miała ambicji robić coś bardziej skomplikowanego. Nie była potrzebna fabuła, cutsceny, zmyślony świat. Chciała tylko pokazać, że ta maszyna, IBM PC, potrafi pracować na szybkości arkadowej gry, a nie tylko przetwarzać tekst w ciemnościach.
Siedź przy klawiaturze i kieruj kopiarką na boki. Bloki spadają, straty zbierają się powoli, wrażenie bycia w pułapce robi się coraz silniejsze. Grę wyróżnia płynny ruch i bezlitosne tempo — CGA z czterema kolorami wydaje więcej, niż powinno. Złapanie klejnotu przed spadającym gruzem daje sprzężenie zwrotne natychmiastowe, byt fizyczny. Muzyka (jeśli ją w ogóle było słychać z tego sprzętu) brzmiała jak brzęk, rycie — dźwiękowe równanie do wrażenia.
Digger okazała się jedną z tych gier, które zapamiętano ze względu na kontrast. Wszyscy widzieli IBM PC — edytor, arkusz kalkulacyjny, terminalowy interfejs. A tu nagle znajdowała się gra, w której grałeś, a mózg rejestrował tempo, stres, ucieczę. To był dowód, że sprawa nie jest skazana na nudę.
Dziś na emulatorze w przeglądarce to lektura zabytkowa. Mechanika wciąż chwyta — prosta, czytelna, namiętna. Nie będziesz jej grać dla fabuły czy grafiki. Grasz, bo odkrywasz, jak wyglądała gra arcade wtedy, gdy trafiła na komputer dla dorosłych ludzi biznesu. Historia w pięciu minutach czystej zabawy.