Lato 1996, gorący popołudniowy dzień, ja siedzę przy monitorze przeciągając żołnierzy po mapie czegoś, co wygląda jak Warcraft, ale przysięga na Forgotten Realms. Blood and Magic od Tachyon Studios to była jedna z tych gier, o której nikt wiele nie pisał, ale trafiałeś na nią przypadkiem i wtedy spędzałeś z nią więcej godzin niż planowałeś.

To strategia czasu rzeczywistego osadzona w świecie Dungeons and Dragons, konkretnie w uniwersum Forgotten Realms. Jeśli dobrze pamiętam, ta gra była pierwszą RTS'em posiadającą licencję D&D, co w 1996 roku było marketingowym złotem. Główna pętla gry jest klasyczna: budujesz bazę, zbierasz zasoby, szkolisz jednostki i niszczysz wroga. Szablon gatunku sprawdzał się wiarygodnie tamtych czasów i nie ma powodu by go łamać.
Główna różnica od konkurencji to system jednostek inspirowany bestiariuszem D&D. Magia i krew jako zasoby, przekształcanie zabitych wrogów w twoje własne służki — to był pomysł mający sens w uniwersum pełnym nieurmarłych i przywołanych stworów. Ale w praktyce doprowadziło to do kolein: gdy wyznaczysz sobie pracującą kombinację jednostek, nie było zbyt wiele powodów do eksperymentowania. Balans pomiędzy frakcjami i typami jednostek nie był idealny, a to wpłynęło na wartość powtórkową.

Pod względem grafiki gra wyglądała solidnie tamtych czasów. Mapa izometryczna była przejrzysta, jednostki rozpoznawalne na pierwszy rzut oka, a animacje spełniały swoją rolę. Dźwięk i głosy odpowiadały standardom epoki. Nic zachwycającego, ale nic do czego by trzeba się wstydzić. Dzisiaj grafika trafia jak wszystkie prace izometryczne z tamtej ery — nostalgicznie strawne dla tych, którzy tamtym czasem żyli, ale nie szczególnie przyciągające nikogo innego.

Starzała się nierówno. Główna pętla gry funkcjonuje, sterowanie jest proste, ale powtarzalność i problemy z balansem, które wspomniałem, przesuwają to bardziej w terytorium ciekawostki niż klasyk dzisiaj. Każdy, kto spędzał godziny z Warcraftem czy Command and Conquer w połowie dziewięćdziesiątych, mógłby miło zabić popołudnie z Blood and Magic tamtych czasów. Jeśli teraz szukasz gier RTS z tamtego okresu, prawdopodobnie sięgniesz najpierw po sprawdzone hity. Ale jeśli chcesz zobaczyć jak wyglądała licencja D&D w strategii czasu rzeczywistego zanim cokolwiek innego spróbowało, ta gra ci to pokaże — i nie zajmie ci długo by zrozumieć dlaczego nikt przez następne dwadzieścia lat nią się nie przejął.