Kiedy chcesz pęknąć ze śmiechu, nie mając pojęcia, w co naprawdę grasz, trafiłeś we właściwe miejsce. Spit Wad Willy to coś, co wygląda jak gra edukacyjna z czasów, gdy oprogramowanie edukacyjne potrafiło zabić nudą twój mózg bez żadnego wysiłku.

To bardzo niekonwencjonalny kawałek z 1993 roku, w którym wcielasz się w rolę chłopca bawiącego się papierami, które rozdziera i wypluwuje. Tak, czytasz to dobrze – celem jest rzucanie kulek papieru (wypluwanych papierków) w różne cele na ekranie. Komputery tamtych czasów ledwie to udźwigały, DOS był w pełnym rozkwicie, a twórcy uważali, że to absolutnie najlepszy sposób na rozrywkę dla uczniów.
Gra działa na bardzo prostej zasadzie – celujesz i wypuszczasz swój papierek w świat. Fizyka jest podstawowa, grafika tania na poziomie, gdzie artysta myślał „no cóż, musi tu coś być", a dźwięki to takie retro piszki, które będą ci siedeć w głowie przez tysiąc lat. Nie ma tu żadnej skomplikowanej strategii, tylko cykl: widzisz cel, rzucasz, słyszysz dźwięk, widzisz wynik. Czynnik zabawy jest tu tak urozmaicony jak opcje menu obiadowego.
Ten typ gry był specyficzną kategorią w latach dziewięćdziesiątych – oprogramowanie, które miało czegoś nauczyć dzieci lub je zająć, ale wszystko skończyło się jednym gigantycznym bałaganem niezrozumiałości i nudy. Spit Wad Willy zachowuje pewną naiwną autentyczność tamtych lat, kiedy ludzie myśleli, że każda aktywność jest zabawna, jeśli ma wynik.
Granie w nią dzisiaj to raczej badania archeologiczne niż rzeczywista przyjemność. Jeśli ciekawi cię, jak wyglądała rozrywka edukacyjna na komputerach na początku lat dziewięćdziesiątych – niewyrafinowana, prosta logika i nuda jako część projektu – możesz ją uruchomić w przeglądarce. To będzie chwila spędzona w czasach, które już nie istnieją, ale nie będzie to chwila spędzona na zabawie.